
O grze Lair napisano już wiele, z przewodnikiem „Jak pisać recenzję gry Lair” włącznie. Większość opinii mówi, że gra jest słaba i raczej nie warta uwagi. Jeśli kierujesz się opinią innych i nie grasz tylko dlatego, że ktoś powiedział o grze, że jest „be” to w tym wypadku sporo tracisz.
Zacznijmy od początku, czyli od fabuły. Podejście dość standardowe – mamy jeden wielki kontynent, na którym żyją obecnie dwie rywalizujące ze sobą cywilizacje, które z kolei kiedyś były jedną. Ale nadszedł „Wielki Kataklizm” i wszystko co dobre diabli wzięli. Nie będę się tu rozwodził, najlepiej poznać historię samemu. Napiszę tylko, że gra za pomocą narracji i zgrabnych cut-scenek wszystko ładnie tłumaczy.
Co się tyczy najważniejszej części, czyli rozgrywki. Cała gra podzielona jest na poziomy – kończymy jeden, dostajemy dostęp do następnego. Ukończenie każdego poziomu nagradzane jest medalem – brązowym, srebrnym, złotym lub platynowym. To jaki dostaniemy jest uzależnione od tego jak poradziliśmy sobie z daną misją – w jakim czasie ja wykonaliśmy, jakich spustoszeń dokonaliśmy, ilu wrogów pozbawiliśmy życia, ile razy sami zginęliśmy, oraz jak poradziliśmy sobie z warunkami specjalnymi – te są różne dla wszystkich misji. Po zakończeniu danego poziomu w każdej chwili możemy wrócić do poprzedniego i spróbować poprawić wynik. Rozwiązanie podobne do tego jakie widzieliśmy w Heavenly Sword.
Jak wiadomo gra polega na lataniu smokiem. Lataniem sterujemy tylko i wyłącznie za pomocą Sixaxis’a, nie ma możliwości przestawienia sterowania na gałki. Wymaga to chwili treningu, ale jest to naprawdę bardzo dobre rozwiązanie.
Smok jaki jest, każdy widzi. Bestia może ziać ogniem, wyrzucać z siebie duże kule ognia (musimy odczekać chwilę, żeby rzucić kolejną) oraz strzelać małymi kulami w dość szybkim tempie. Smok namierza wrogów automatycznie – jeśli ofiara znajduje się pośrodku naszego widoku zostanie otoczona białą aurą. W tym momencie możemy nacisnąć L1 lub L2 i włączyć „twarde namierzanie” – oznacza to, że aura zmieni kolor na czerwony, a kamera będzie starała się utrzymać nasz cel pośrodku pola widzenia. Cel możemy wykończyć na kilka sposobów. Najbardziej oczywisty jest ostrzał kulami ognia, sprawdza się w przypadku celów słabszych – zdejmujemy je jednym mocnym strzałem. Silniejsze wymagają kilku uderzeń lub przejścia do walki w zwarciu. I tu mamy kilka możliwości. Czasem włącza się opcja „takedown” – musimy wykonać parę określonych czynności, jeśli zrobimy to dobrze jeździec lub smok zabijają przeciwnika. Może też dojść do walki w pełnym zwarciu. W takim wypadku gra pokazuje nam dwa smoki blisko siebie, tło zostaje rozmyte. Możemy atakować ogniem, pazurami, kłami lub też blokować ataki wroga. Jeśli uda nam się go zabić dostajemy nagrodę w postaci dodatkowych punktów, życia i nabija nam się specjalny pasek „szału”. Kiedy zostanie on naładowany maksymalnie, możemy włączyć ten tryb, co spowoduje zwolnienie czasu dookoła nas ułatwiając nam manewrowanie i unikanie oraz zwiększy zadawane obrażenia. Ze względu na wielkość lokacji czasem można się zgubić i stracić z oczu cel misji. Wtedy z pomocą przychodzi strzałka znajdująca się w prawym górnym rogu ekranu pokazująca na aktualny cel. Niestety czasem to za mało, ale mamy jeszcze do dyspozycji „smoczy wzrok” – należy przytrzymać „dół” na krzyżaku, widok zmienia się na pierwszoosobowy, kolory blakną a wrogowie i cele misji zostają podświetlone na czerwono.
Lokacje są spore i bardzo ładnie wykonane. Oko cieszą bardzo dokładnie wykonane budynki. Wrażania wizualne bardzo dobre, czasem tylko widok psują źle wykonane chmury oraz woda widziana z daleka – można zauważyć powtarzalność wzoru na jej powierzchni. Cut-scenkom nie można nic zarzucić. Wysoce irytujący jest fakt, że nie możemy pominąć filmików pokazujących się zaraz po włączeniu gry. Zwłaszcza trwającej minutę reklamówki THX (na domiar złego raczej marnej). To samo tyczy się napisów końcowych – nie mam nic przeciwko oglądaniu ich, jeśli wyświetlają się do tego jakieś filmiki czy grafiki, niestety w tym wypadku mamy tylko czarną planszę i muzykę.
Muzyka do gry została skomponowana przez John’a Deney’a i nie można jej nic zarzucić. Warto zwrócić uwagę na fakt, że całą ścieżkę dźwiękową możemy odsłuchać w części „Extras” gry.
Podsumowując, gra zasługuje na mocne 8. Na pewno nie na wieszanie psów na niej, jak to miało miejsce w niektórych przypadkach. Lair to naprawdę bardzo dobry tytuł, w który warto zagrać. (Na pewno bardziej niż Gundam, który czekał w kolejce – włączyłem go, przeszedłem pierwszą misję i chyba na tym zakończę :/ )
19 Komentarze
Muzyce nie można nic zarzucić? Muza jest genialna! Co do gry to dla mnie 7/10, za często się wqurwiałem z powodu jej niedoróbek, zwłaszcza problemów z namierzaniem.
Ja w sumie poziom wkurzania określiłbym jako normalny.
Tak ale co innego wkurzać się z powodu poziomu trudności a co innego z powodu błędów i niedoróbek;)
Ja nie grałem, ale bardzo chcę.
Ben – błędów gra ma bardzo mało. Z namierzaniem nie miałem problemów. Tak samo z misja z latarniami. Za pierwszym razem przeważnie każdą misje ukończyłem. Gra zasługuje na mocne 8 /10
No to może lama jestem bo ja misję z latarniami i chyba przedostatnią (tam gdzie na początku trzeba osłaniać manty) grałem kilka razy, właśnie z powodu tego, że często nie namierzało mi tego co chciałem (zamiast kabli wieżyczki, a w następnej zamiast wieżyczek smoki) no ale jeśli Wam się tak zajebiście grało to uszanuje Wasze 8/10 ale pozwólcie że ja pozostanę przy mojej siódemce;)
Benitokks ma rację. Czasem z namierzaniem są problemy, jeśli nie udaje się zatrzymać żądanego celu w środku ekranu – automatycznie przełącza na następny, co może być bardziej niż irytujące.
7.5 jak mówiłem wcześniej i po problemie – ale nie 3/10, 4/10 czy 5/10 do k. nędzy
a nie wydaje się Wam za krótka?
Skoro już o tym przypomniałeś – faktycznie nie należy do długich, podobnie jak Heavenly Sword. Mogliby np. dodać opcję multiplayer – przechodzenie misji razem z kumplami. Mogłoby to być całkiem ciekawe.
Skuszę się na ten tytuł, skuszę.. Jak tylko dorwę Burnouta
Burnout jest na samej górze kolejki, następny jest UT3 na PS3.
Ja chcieć!
Wiesz, nie wiedziałęm, że ta gra coś podsumowuje (ostatni akapit)
Ale to jedna z tych gier, w przypadku których opinie graczy zdecydowanie się różnią od recenzenckich…
Ja podsumowuję, a nie gra
Nie grałem, ale opinie graczy na temat tej produkcji są bardzo pozytywne. Zgoła odmienne od ocen recenzentów, którzy jak dobitnie widać nie zawsze mają rację
Akatriel – ale napisałes, że to gra podsumowuje
Gdzie jak tak napisałem? Bo kurde nie widzę
Jakie problemy macie.