Dziś na onet.pl przeczytałem kolejną rewelację - Niemcy nie dostaną “Army of Two” ponieważ ichnia organizacja “cenzurująca” ma najwyraźniej jakiś problem i nie zgodziła się przyznać żadnej kategorii wiekowej grze. Niech żyją absurdy prawa. Z jednej strony mamy właśnie takie zapędy - mające jakoby na celu ochronę najmłodszych przed zgubnym wpływem agresji w grach. A jednocześnie prawo niemieckie przymyka oko na istnienie i działanie skrajnie nacjonalistycznych organizacji politycznych. Nie ścigają ludzi “zamawiających piwo” i nawołujących do “oczyszczenia” narodu niemieckiego.
W sumie tak samo wygląda to u nas. Nie tak dawno temu mieliśmy okazję przeczytać o wyroku sądu, który stwierdzi, że działacze ONR nie używali hitlerowskiego pozdrowienia, a jedynie “łaciński salut”. Przecież to absurd! Ludzi o takich poglądach i nawołujących do takich rzeczy jak ONR czy podobne organizacje, powinno się zamykać, albo jeszcze lepiej wysyłać gdzieś na niedźwiedzie na Syberię, tudzież rozwiązanie najlepsze - rozstrzeliwać na miejscu. I pół biedy jeśli byłby to przypadek odizolowany - ale niestety takich historii jest coraz więcej. Żebyśmy się tylko kiedyś nie obudzili z ręka w nocniku…
Specjalnie dla Stan’a:
Volksdeutscher, folksdojcz (pol. etniczny Niemiec) – określenie stosowane w pierwszej połowie XX wieku wobec osób pochodzenia niemieckiego, nie zamieszkujących na niemieckim obszarze państwowym, a w takich państwach jak Francja, Belgia, Dania, Luksemburg, część Szwajcarii oraz na obszarach dawnego osadnictwa niemieckiego w Polsce (Poznańskie, Górny Śląsk, Pomorze Gdańskie, Łódź i inne), Rumunii, czy na Litwie (okręg Kłajpedy).
Było to odróżnienie w stosunku do określenia niem. Reichsdeutscher czyli kogoś, kto zamieszkuje w Rzeszy. W czasie II wojny światowej, od 4 marca 1940 roku w ten sposób nazywano obywateli innych państw, którzy podpisali niemiecką listę narodowościową – volkslistę. ![]()



